20May/100
W trawie
Trawa delikatnie łaskotała go w plecy, jakaś mała szyszka wbijała mu się pod łopatkę. Nie wspominając o tej masie insektów, która latała w koło. Nie lubił kochać się na łonie natury, to był jak zwykle jej pomysł. A już najbardziej przerażała go myśl, że ktoś może przecież zobaczyć ich w sytuacji tak intymnej. I nie daj Boże zrobić zdjęcie. I te myśli zabierały mu całą przyjemność, chociaż ona starała się jak mogła, rytmicznie bujając się w przód i tył, górę i dół. I za każdym razem, jak był już blisko, to jak na złość przelatywała jakaś mucha, czy cokolwiek innego bzyczącego, co odwracało jego uwagę. I z każdym ruchem obiecywał sobie- nigdy więcej na łonie natury.